TO TOP
18 Gru

Less is more, czyli mniej znaczy więcej

Udany outfit nie wymaga od nas wybitnej inwencji twórczej. Zbyt przekombinowany może dać odwrotny efekt od tego, jaki chciałybyśmy uzyskać. Moda daje nam wiele możliwości wyrażania własnej osobowości. Możemy się nią bawić na różne sposoby. Jednak granica między wyczuciem stylu a kiczem jest bardzo mała.

Jak mawiała Coco Chanel: „Zanim wyjdziesz z domu, spójrz w lustro i zdejmij jedną rzecz”. Styl Coco Chanel charakteryzowało zamiłowanie do klasyki, prostoty oraz wygody. To ona uznawana jest za prekursorkę minimalizmu w modzie, który ma wielu swoich zwolenników. Minimalizm to wybór klasycznych i ponadczasowych ubrań dobrej jakości, które możemy łączyć z tymi obecnymi już w naszej szafie.

Charakterystyczne dla tego stylu to stonowane kolory, proste kroje oraz tworzenie stylizacji z niewielkiej liczby ubrań, dzięki którym będziemy wyglądać schludnie, elegancko i modnie. Mogłoby się wydawać w takim razie, że minimalizm to synonim nudy. Od razu mówię stanowczo nie. Stworzenie idealnego outfitu, w którym będziemy czuć się ubrane, a nie przebrane, wymaga od nas wyczucia estetyki oraz kreatywności. Istotną kwestią są również akcesoria, które powinny być delikatne i tworzyć tło dla całej naszej stylizacj, a nie skupiać na sobie całą uwagę.

Less is more, czyli mniej znaczy więcej, jak głosi główna zasada minimalizmu. Odnosi się ona przede wszystkim do tego, by skupić się na prostocie, zrezygnować z niepotrzebnego przepychu oraz ślepego podążania za sezonowymi trendami. Oczywiście nie mam teraz na myśli, że śledzenie najnowszych trendów jest złe. Jako miłośniczka mody uwielbiam być na bieżąco z nowościami. Ważne jest jednak to, by spośród tych wszystkich nowinek modowych wybierać te, dzięki którym w kolejnych sezonach dalej będziemy czuć się modnie ubrane, a kupione przez nas ciuchy nie wylądują po jednym sezonie na samym dnie szafy.

Sama również jestem zwolenniczką stawiania na jakość, a nie na ilość. Dodatkowo zawsze kupuję z głową, co w moim przypadku oznacza, że zadaję sobie pytania, czy naprawdę warto jest kupić dany ciuch oraz czy mam w swojej szafie rzczy, z którymi mogłabym go połączyć. Na dodatek tworzę w swojej wyobraźni możliwe stylizacje przed dokonaniem zakupu. W ten sposób wiem, że wydane przeze mnie pieniądze nie będą wydane na marne. Kiedyś miałam skłonności do kupowania ciuchów zbyt pochopnie, co kończyło się na tym, że nigdy nie zostały one przeze mnie założone, gdyż nagle do niczego nie pasowały. Był to dla mnie wyraźny sygnał na to, by zastanowić się nad moim własnym stylem i nauczyć się świadomie wybierać tylko te produkty, które wiem, że na pewno będę nosić nie tylko w jednym sezonie.

Outfit Details:

Płaszcz – TopShop

Koszula – Zara

Mom Jeans – Reserved

Czułenka – H&M

Torebka – Zara

Smartwatch – Fossil

3 komentarze
  • Simplybeautifulpl

    W 100% się z Tobą zgadzam! Kiedyś przyznam nie umiałam tego pojąć. Teraz im jestem starsza mój styl idzie ku zasadzie „less is more” i w tym czuję się najlepiej.
    Pięknie wygladasz!

    Pozdrawiam
    Weronika

    28. grudnia 2017 at 15:06 Odpowiedz
  • Aleksandra

    Stylizacja jest cudowna, uwielbiam połączenie jeansów i szpilek. Bardzo kobieco, seksownie i nowocześnie<3

    16. lutego 2018 at 21:43 Odpowiedz

Dodaj komentarz